Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Z życia autorki wzięte: pasja, pasja i inne przyjemności

Z życia autorki wzięte: pasja, pasja i inne przyjemności

No i się stało.

Od dziś na blogu raz w tygodniu będziecie mogły przeczytać notkę z cyklu, który nazwałam Z życia autorki wzięte. Jak łatwo się domyślić, a jeżeli nie domyślić, to przeczytać na fan page'u na Facebooku, chodzi o to, byście miały okazję choć trochę mnie poznać. Nie martwcie się - jeżeli którejś z Was nie pasują takie bardziej prywatne wpisy, to, jak wspominałam wcześniej, nie będzie ona narażona na nie zbyt często - jedynie raz w tygodniu. Tyle tytułem wstępu.

 

Co u mnie? Dzieje się wiele. Niedawno, bo zaledwie tydzień temu, skończyłam maraton maturalny. Dziś, mimo bardzo wczesnej pory, siedzę już wykąpana w piżamie, w łóżku. Jestem zmęczona. Od rana i to wczesnego (jeszcze miesiąc temu w życiu bym nie przypuszczała, że wyczynem dla mnie będzie wstanie wcześniej niż o 9.30 rano) jestem na nogach - przymusiła mnie do tego umówiona wizyta w szpitalu. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - wstałam wcześnie, ale za to lekarka okazała się być jedną z najsympatyczniejszych osób, jakie dane mi było poznać w ostatnim czasie. To, co mi powiedziała, również nastroiło mnie bardzo pozytywnie - nie mam się na razie co martwić o swoje zdrowie. A groziło mi coś bardzo niedobrego. Po szpitalu zmuszona byłam przebywać przez kilka godzin z trójką dzieci, a ja do dzieci, mówiąc najdelikatniej jak się da, jestem nastawiona negatywnie (wyjątkiem jest trzymiesięczny obecnie J., który, Bogu dzięki, składał się na dzisiejszą trójkę!). Hałas, ciągły ruch - to nie dla mnie. Dlatego zdecydowałam się na szybkie odświeżenie i wejście pod ciepłą kołdrę - pogoda, niestety, nie powala, szaro, buro, ponuro i, przede wszystkim, zimno.

 

Jak mogłyście przeczytać wczoraj na fan page'u - stanęłam przed możliwością realizowania jednej ze swoich największych pasji. Co prawda po materiały do samodzielnej nauki języka obcego miałam jechać dziś, jednak to nie wyszło - pojadę jutro. Nawet nie macie pojęcia, jak się cieszę. Wcześniej owszem, przebąkiwałam coś, że chciałabym się uczyć języków innych niż angielski i niemiecki, że chciałabym coś dodatkowo, na własną rękę. Nie wierzyłam jednak, że to się kiedyś stanie i nie robiłam w tym kierunku nic. Wszystko zmieniło się w niedzielę - podczas kawy u siostry (ta to ma szczęście - obchodzi Dzień Matki i imieniny w jeden dzień) padło pytanie, co chcę robić w przerwie między maturą a studiami. Wprawdzie powiedziałam, że myślę o pójściu do pracy - bo i taki był mój zamiar. Ale moja siostra, jak to ona, zaczęła mnie podpuszczać, że może jakieś kursy, że języki obce może, bo dlaczego nie? No i złapałam bakcyla. Od tamtego czasu o niczym innym praktycznie nie mówię, taka jestem zajarana. Nawet jedna z moich 'forumowych' koleżanek (tak, o Ciebie mi chodzi) podesłała mi linka do bloga młodej dziewczyny, która też uczy się języków obcych na własną rękę. To zainspirowało mnie do działania jeszcze bardziej. Dziewczyna jest autorką wspaniałego poradnika, w którym radzi, co i jak robić, żeby nauka była i przyjemnością, i przynosiła efekty. Zgodnie z nim, robię to, co pierwsze i najważniejsze - sporządzam listę motywacyjną. Co to jest? W skrócie - lista powodów, dla których robię to, co robię. Taki świstek papieru (lub tekst w formie elektronicznej - nie ukrywam, że swoją listę zamieszczę... tutaj, bo i mam nadzieję, że pomożecie mi ją uzupełnić o jakieś ciekawe podpunkty), który pomoże mi się zmotywować do działania w gorszych chwilach. Jak wygląda moja lista? Mizernie, według mnie. Jak wcześniej nie miałam problemów z wypowiadaniem się i przelewaniem swoich myśli na papier, tak teraz idzie mi ciężko i w niczym nie pomaga fakt, że to nie musi być do końca na poważnie, mogę wymyślać nawet żartobliwe pomysły. Ale do brzegu...

Chcę uczyć się języków obcych, bo...

  1. Jest to moja pasja.
  2. Mam do tego talent i szkoda go marnować.
  3. Nie chcę marnować wolnych dni na głupoty.
  4. Skoro wreszcie mam na to czas i to, można powiedzieć, nieograniczony na razie niczym, to dlaczego nie?
  5. Fajnie jest żyć z myślą, że w wielu miejscach na świecie nie byłoby przede mną żadnych językowych tajemnic - mówią po angielsku? Zrozumiem. Po niemiecku? Bez problemu. Po hiszpańsku? Spoko. I tak dalej, i tak dalej...
  6. Chcę udowodnić sobie, że umiem, potrafię i się do tego nadaję.
  7. Potrzebuję poczucia, że jestem w czymś naprawdę dobra.
  8. Chcę mieć się czym pochwalić.
  9. Zamierzam związać swoją karierę z tłumaczeniem tekstów - wychodzę z założenia, że im więcej znam języków, tym większą szansę na zatrudnienie mam.
  10. Mnie to po prostu jara.

Kiepsko, co nie? Nie mam pomysłu na inne dokończenie tego zdania... Do drugiego najważniejszego punktu, który należy zrealizować przed przystąpieniem do nauki, zabiorę się jutro - nie widzę sensu w pisaniu planu pracy, jeżeli nie mam jeszcze żadnych pomocy i tak właściwie nie wiem do końca, z czym przyjdzie mi pracować. Jakiś tam 'plan planu' mam - ustaliłam sobie, że codziennie będę uczyć się iluś tam słówek, przerabiać jedno zagadnienie gramatyczne, robić ćwiczenia z tego zagadnienia, słuchowiska, czytanki. Następnego dnia powtórka w formie testu ze słownictwa z dnia poprzedniego i powtórka z gramatyki - w formie wykonywania ćwiczeń gramatycznych, które mi z tego tematu pozostaną. W weekendy urozmaicenie w formie filmów, w których aktorzy posługują się danym językiem - na razie zabieram się za hiszpański - z polskimi napisami. Tylko że ja potrzebuję konkretnych liczb - nie wystarczy mi, jeżeli napiszę w planie, że dziennie będę wkuwać kilkanaście słów. Dlatego muszę dorwać, i to jak najszybciej, w swoje ręce słownik tematyczny (najłatwiej uczyć mi się działami, ze względu na to, że tam słownictwo jest ze sobą powiązane, a w zwykłym słowniku - który także zamierzam kupić, jedyne powiązanie to te alfabetyczne) i policzyć, ile w jednym dziale jest słów. Potem sobie jakoś to rozdzielę i do roboty. Wszystkie moje postępy, problemy, jakie napotkam etc - zamierzam zapisywać w specjalnym zeszycie, który do tego celu założę.

 

Już odchodząc od tematu tych języków - Golden Rose w Dzień Dziecka oferuje darmowe wizaże w moim mieście! I to niedaleko mojego miejsca zamieszkania! Oj, chyba mimo nielubienia dzieci, na jeden dzień znów się takim stanę i sprawię sobie sama prezent. Chciałabym zobaczyć, jak pomalują mnie profesjonalistki, jakich rad udzielą.

 

I znów miało być krótko, a wyszło jak zwykle...

 

Fotografia zapożyczona z Google Grafika.



Darcia94 21:41:14 28/05/2013 [Powrót] Komentuj